strona gowna kontakt o sobieo sobiestatutstatutprojektyprojektyjak pomócjak pomócdziÄ™kujemydziÄ™kujemygaleria poezjigaleria poezjikontakt  
 
  Fundacja Grzegorza z Sanoka w bazie ngo.pl
 
 
Wybierz kategoriÄ™
menu_belka
 
Strona główna
belka_kropki
Aktualności
belka_kropki
Forum
belka_kropki
Ogłoszenia
belka_kropki
Galerie
belka_kropki
Ze świata medycyny
belka_kropki
PFRON wnioski na dofinansowania
belka_kropki
Ćwiczenia - rehabilitacja
belka_kropki
 
 
Galeria Poezji

Galeria Poezji Stefan Pawelczyk


Spowiedź pijanego błazna
(pod nieobecnoÅ›Ä? ksiÄ?żnej
wobec jednej muchy i kilku gwiazd)


Kto błaznem zasypia
ten bÅ‚aznem siÄ? budzi
a wspak to czytajÄ?c
kto z błaznem zasypia
ten z bÅ‚aznem siÄ? budzi
ta myśl mi wpadła do głowy
pomiÄ?dzy drugÄ? butelkÄ?
a czwartÄ? nad ranem
a wiÄ?c pomiÄ?dzy sopranem a dnem
Dwór wtedy śpi. Czapka na kołku
a koÅ‚ek w sercu po zÄ?by tkwi.
MyÅ›l nie odkrywcza. Na miarÄ? bÅ‚azna,
dworu i chwili.

Dworski pejzaż malowany na pajÄ?czynie

WiÄ?c zgubiÅ‚aÅ› ksiÄ?żno, zgubiÅ‚aÅ›
bucik biaÅ‚y, pajÄ?czynÄ?
oczywiście sznurowany
wyÅ›wiecony rÄ?bkiem spódnicy
wyściełany tańcem
na wysokiej dumie
bucik pełen rozpusty

ileż to razy można zgubiÄ?
zÅ‚otÄ? monetÄ?, no, może srebrnÄ?
jeÅ›li wÅ‚aÅ›ciwie siÄ? jej nie ma
albo siÄ? ma jÄ? w życiu jednÄ?

najbardziej ci ksiÄ?żno
żal tej dumy,
bo teraz u cudzych jaśnieje
a ty, ksiÄ?żno
na balu zamkowym nie bÄ?dziesz
odpowiednio odÅ›wiÄ?tna

Ileż to razy trafiÅ‚ siÄ? komuÅ›
lis na ścieżce? Zazwyczaj lata
można przejÅ›Ä? caÅ‚e i nawet po wódce
nigdy nie spotkaÄ? takiego cudaka

WiÄ?c ksiÄ?żno zgubiÅ‚aÅ› bucik
a ktoÅ› siÄ? z niego cieszy i pije

Spójrz ksiÄ?żno, twój rycerz
w pełnej zbroi siedzi na
płocie , włosy szarpie,
ostrogami bodzie i krzyczy,

a ty zadumana, ksiÄ?żno,
siÄ?dziesz u okna i wspominasz
przeszÅ‚oÅ›Ä?. A jest co wspominaÄ?
bo im dalej wspominaÄ?
tym mniej siÄ? pamiÄ?ta
i wszystko białe lub czarne

Tego pazia biaÅ‚ego, pamiÄ?tam
Tego pazia czarnego, pamiÄ?tam
który był od poziomek,
nie pamiÄ?tam
a który był od zdejmowania sukni,
nie pamiÄ?tam
Ach, spaÄ? siÄ? chce od tego
nie pamiÄ?tania

KsiÄ?żno zgubiÅ‚aÅ› bucik!

Ileż to razy można palnÄ?Ä?
głupstwo, jeśli wiesz dobrze,
że nikt ciÄ? nie sÅ‚ucha.

Można ksiÄ?żno i dwadzieÅ›cia lat razy
tak powinny odszeptaÄ? Å›ciany
ale one sÄ? zajÄ?te czymÅ› innym
w zapamiÄ?taniu trzymajÄ? halabardy,
obrazy i pajÄ?czyny i majÄ?
oczy tak przeźroczyste, wybite błonami
w których przeÅ›witujÄ? i chmury
i sÅ‚oÅ„ce umierajÄ?ce ksiÄ?życem
i tak, właśnie tak

Pejzaż.

Powinien to byÄ?
pejzaż, ksiÄ?żno, malowany
przez poetÄ?, hm, dworskiego,
tego utopionego w studni,
przez pomyÅ‚kÄ?, oczywiÅ›cie,
który zakradaÅ‚ siÄ? do kota,
Å›piÄ?cego na parapecie,
a straż myślała, że do Ciebie
(parapet byÅ‚ ciÄ?ty z marmuru)
WracajÄ?c do pejzażu,
malowanego przez poetÄ? hm,
dworskiego, co za maniery,
mankiety wykładane płatkami bzu
który może by i namalował,
ale nie zdÄ?żyÅ‚, wiÄ?c użyÅ‚
Zieleni na niebo
bÅ‚Ä?kitu na sÅ‚oÅ„ce
ochry na drzewa
i tu siÄ? pejzaż koÅ„czy.

Nie przeceniaj wyobraźni
poety, hm, dworskiego
ksiÄ?żno

A ten wyjec na płocie
krzyczy i krzyczy
zbroja z niego spada
brÄ?zowym strumykiem
Wszystko przez bucik
ksiÄ?żno,
gdzie znajdziesz drugiego takiego
szaleńca:
w pełnej zbroi i na płot, no, no

Teraz zdejmij drugi bucik
wrzuÄ? do fosy i przemknij
na swojÄ? wieżÄ?, dotarÅ‚a tu
winorośl, uważaj, uważaj
ksiÄ?żno, bo wÅ‚osy zaplÄ?czesz
w krzew i staniesz i rÄ?ce
też zaplÄ?czesz i nogi
i bÄ?dziesz tak staÅ‚a
aż do aż do nocy,

poczujesz w sercu chłód i strach
gwiazdy też nie
bÄ?dÄ? tak piÄ?kne, jak
mówił poeta, hm, dworski
ten, którego straż utopiła,
bo ci siÄ? znudziÅ‚
patrzyłaś na to wsparta
czule rÄ?koma o parapet
(parapet ciÄ?ty byÅ‚ z dÄ?bu)

WiÄ?c tÄ? noc wysypaÅ‚y gwiazdy
otuliÅ‚a ciÄ?, najpiÄ?kniejszÄ?,
najłatwiejsze skojarzenie to w całun,
prawda, ksiÄ?żno,
dlatego myślałaś
noc jest taka zimna i ciemna
- ale z perspektywy winorośli
i tych zaplÄ?tanych rÄ?k i wÅ‚osów
gdyby udaÅ‚o ci siÄ? wyplÄ?taÄ?
jednÄ? rÄ?kÄ?, pomogÄ? ci drugÄ?, to
możesz tÄ? noc dotknÄ?Ä?.
Czujesz aksamit taki jak
na mankietach poety, hm,
dworskiego,
czujesz ciepło, takie samo,
jak poÅ‚ożysz rÄ?kÄ? na, hm, piersi
I nic wiÄ?cej nie czujesz,
I nic wiÄ?cej nie czujesz,
i nic wiÄ?cej nie widzisz

A szkoda, ksiÄ?żno, szkoda
bo rycerz rozsypaÅ‚ siÄ?
pod płotem i leży tam kupka
rdzy przesiewana przez wiatr,
a poeta, hm, dworski
ma na piersi nadÄ?tÄ? żabÄ?
i ten pejzaż jest naprawdÄ?
zielono–bÅ‚Ä?kitno-ochrowy
a może w innej kolejności
bÅ‚Ä?kitno-ochrowo-zielony
ksiÄ?żno
Ileż to razy spadł bucik
z niepilnujÄ?cej go nogi
Ileż to razy żal było dumy,
rozpusty
i ciebie ksiÄ?żno
rozpiÄ?tej na winoroÅ›li
i nucÄ?cej razem ze mnÄ?
pieśń, hm, dworskÄ?:

ileż to razy można zgubiÄ?
zÅ‚otÄ? ciżemkÄ? no, może srebrnÄ?,
kiedy wÅ‚aÅ›ciwie siÄ? jej nie ma
albo siÄ? ma jÄ? w życiu
jednÄ?

i jeszcze raz, i jeszcze raz
odpowiada każdy sen
zaplÄ?tany razem z tobÄ?,
ksiÄ?żno,
w tÄ? noc, winoroÅ›l i pejzaż
posypany pyłem zbroi,
w krainie, gdzie stroiciele
dnia tak napiÄ?li strunÄ?
ciszy, że pÄ?kÅ‚a z jÄ?kiem
i dopiero ten jÄ?k - a może
jednak byÅ‚ to krzyk odbijajÄ?cy
siÄ? wewnÄ?trz zbroi,
której już nie ma-
i dopiero ten jÄ?k
a może wiatr zmiótł
liście z drzew i jednocześnie
rzucił na wszystkie ścieżki,
co jest to tym bardziej
prawdopodobne, im bardziej
nie było wiatru

i wÅ‚aÅ›nie otworzyÅ‚aÅ›, ksiÄ?żno,
kluczem z korzenia wrzosu
dostałaś go w pierwsze
urodziny, skrzyniÄ? napeÅ‚nianÄ?
każdÄ? twojÄ? godzinÄ?
i siedzisz teraz i usiłujesz
zrozumieÄ? istotÄ? i sens
ukrytego w niej kryształu,
piÄ?cioÅ›ciennego,
jak piÄ?cioÅ›cienne byÅ‚y
słowa poety, hm, dworskiego,
tego, który pijany wpadł
do fosy, po tym, jak kazałaś
straży odebraÄ? mu wÄ?gielek,
którym codziennie przed śniadaniem
pisał na murach
i parapetach, obijanych cynÄ?:
ksiÄ?żno, ach, och, jak ja ciÄ? kocham
i tu wykrzyknik

tak, tak wiÄ?c szukasz

prawdy ścian kryształu, rozżalona
utratÄ? bucika i zmÄ?czona
winoroÅ›lÄ? i Å›piÄ?ca
w jednej ścianie jest wczoraj,
w drugiej jest jutro, to
już sÄ? dwie
w trzeciej powinna byÄ? tÄ?cza
a w czwartej rosa, już mi
siÄ? krÄ?ci szepczesz ksiÄ?żno,
taka jestem zmÄ?czona i Å›piÄ?ca,
pomyÅ›lÄ? nad tÄ? piÄ?tÄ? jutro,
ale przecież jutro to druga
Å›ciana, wiÄ?c plÄ?cze mi siÄ? wszystko
i zagniewana chowasz
krysztaÅ‚ zamkniÄ?ty
w liÅ›Ä? Å‚opianu do skrzyni
i szepczesz,
że jeszcze nie pora na tajemnice

Å›pij ksiÄ?żno, Å›pij, ułóż kota
na kolanach sukni i mrucz kocie
mrucz, Å›pij ksiÄ?żno, Å›pij,

Ileż to razy można zgubiÄ?
zÅ‚otÄ? Å‚zÄ?, no może srebrnÄ?
jeÅ›li wÅ‚aÅ›ciwie siÄ? jej nie ma
albo siÄ? ma jÄ? w życiu jednÄ?

mrucz kocie, mrucz
Å›pij ksiÄ?żno,
śnij.


<< powrót do strony gÅ‚ównej
przeka¿ 1% podatku
fundacja, dystrofia, sanok
 
 
..: Fundacja Grzegorza z Sanoka © 2005 - 2012 :.. ..: Powered by codeBy.us :..